niedziela, 22 października 2017

Dla tych, którzy przeszli do krainy Hadesa



Może pamiętacie, a może warto przypomnieć z okazji zbliżającego się 1 listopada.

Listopadowe święto zmarłych nie jest w Bułgarii jedynym dniem poświęconym wspominaniu bliskich, jest jednak najważniejszym i najuroczyściej obchodzonym świętem.

Trakowie - żyjący na bułgarskich ziemiach pozostawili po sobie mogiły i wspaniałe grobowce, w których nie mogło zabraknąć dzbanów z winem. Zmarłym pozostawiano je obok przedmiotów codziennego użytku. W podróży w zaświaty nie mogło niczego brakować...

Dziś zgodnie z tradycją grób okadza się kadzidłem, następnie zapala świeczki, przyozdabia kwiatami. I tak jak za czasów Traków przed tysiącami lat, tak i dziś, zmarłym pozostawia się wino. Polewa się nim symbolicznie miejsce pochówku i pozostawia je obok grobu. 

O zwyczajach związanych z czczeniem pamięci tych, którzy odeszli jest też trochę w książce "A w bałkańskim kociołku" Notatki z podróży po krańcu Europy.
Fragmenty książki znajdziecie TU (klik)
Książkę w wersji papierowej można kupić w księgarni Alimero.pl - klik przeniesie na stronę księgarni. Zapraszam.

Poniżej fragment z książki  "A w bałkańskim kociołku"

Żeby powiększyć zdjęcie - najedź i kliknij



niedziela, 10 września 2017

Taniec przy dźwiękach bębna


Przedstawiam dziś ambasadora Macedonii. Jest nim taniec "kopaczka".  Urodził się we wsi Dramche (Dramcze), w rejonie położonym w pobliżu granicy bułgarskiej.
Rytm "kopaczki" wybija tapan*. Głośno ponagla tancerzy do zmiany tempa. Ich kroki, posłusznie, stają się coraz szybsze. Pełne temperamentu oro** zobaczycie na filmie nr 1.
"Kopaczka" to męski taniec, ale to nie oznacza, że nie porywa on kobiet (na filmie nr 2 (niżej)  popis grających na bębnach i taniec w wykonaniu gości).

Może "kopaczka" i dźwięk bębna wybijającego rytm nie przypadną Wam do gustu, ale myślę, że warto go zobaczyć, warto o nim wiedzieć. A może niektórzy z Was poczują ekspresję "kopaczki"?
Taniec wpisano na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO.

*Tapan - bęben w języku macedońskim i bułgarskim
**Oro - nazwa bałkańskiego tańca w języku macedońskim (po bułgarsku - horo)






poniedziałek, 4 września 2017

Gejzer celebryta

 

Pisałam już o tym, że w całej Bułgarii jest bardzo wiele źródeł mineralnych, także gorących. Ma swoje źródła między innymi  Sapareva Banya. Miasto ma też swój gejzer,  o którym wspominałam wtedy, kiedy  tracił siły (wpis znajduje się tu).  Niewątpliwie jest on celebrytą pojawiającym się w mediach  nie tylko z tego powodu, że na świecie nie ma zbyt wielu gejzerów.
  Po tym jak odzyskał siły, pozbawił swojej leczącej wody pobliski szpital.  Na szczęście na krótko (tylko na dwa dni), ale była okazja żeby o sobie przypomnieć.
  Gejzer nie zawodzi turystów.  Rozpryskujące się parzące krople są atrakcją szczególnie zimą. W pobliżu wybuchowego źródła nigdy nie ma śniegu.
Sapareva Banya, położona na wysokości  750 m. n.p.m., uznaje gejzer za symbol miasta.

  I na koniec ciekawostka (?).
  W pięknych Rodopach (na wysokości +-800 m) leży wieś, pod którą jest duże jezioro artezyjskie, z wodą o temperaturze 95-96 stopni, posiadającą także właściwości lecznicze. 3-4 lata temu, w towarzystwie kłębów pary, wystrzelił tu słup wody o temperaturze 80 stopni. Konkurencja dla saparewskiego celebryty? Na razie nie, ale może kiedyś.

Ciekawych Rodopów zapraszam na stronę książki
"Bułgaria znana i nieznana. Magiczne góry" 

środa, 30 sierpnia 2017

O Bałkanach, blogu i pisaniu


Stali bywalcy tej strony wiedzą, że obok informacji o Bałkanach jest tu też garstka informacji praktycznych o cenach, dojazdach, o tym, co warto kupić. Wiem, że trafiają tu nowe osoby, planujące wyjazd na południe Europy i mam nadzieję, że zatrzymają się na tej stronie na dłużej i zechcą dowiedzieć się czegoś więcej o Bułgarii i innych państwach regionu, żeby będąc już na miejscu poczuć bałkański klimat.
Jestem autorką tego bloga, ale przede wszystkim jestem autorką książek i nie mogę tu o nich nie wspominać. Myślę, że stali Goście wiedzą czego spodziewać się w ich wnętrzu, bo zamieszczam we wpisach wiele fragmentów.  Chciałam, żeby to, co piszę było ciekawe także dla odbywających wyłącznie podróże książkowe i bardzo się cieszę z każdego głosu potwierdzającego, że udało mi się ten zamysł zrealizować.
Świat jest piękny i każde miejsce na ziemi warte jest poznawania. Ja zapraszam do mojego bałkańskiego kociołka.
Poniżej fragment ostatniej opinii o książce. Cały tekst znajduje się na stronie "Zaczytana do samego rana".



Wakacje dobiegają końca, ale przecież nadal możemy podróżować. Wystarczy wziąć do ręki książkę, która przeniesie nas w inne miejsce, nieznane, egzotyczne i przede wszystkim ciekawe. (...)
Z przewodnikami bywa czasem tak, że trącą nudą. Książki podróżnicze to zupełnie inna bajka. Potrafią zafascynować i zdeterminować przyszłe plany urlopowe. Tym bardziej, jeżeli wciągnie nas opowieść o świecie do tej pory mało nam znanym. (...) Skarlet w swojej książce zabrała mnie w podróż nie tylko po miejscach, ale i historii, legendach, kulturze, obyczajach i kuchni. Autorka doskonale wie, o czym pisze, bo jest miłośniczką Bałkanów i żoną dziecka Bałkanów, jak nazywa swojego męża. Tego jak i o czym napisała nie da się wynieść jedynie z wakacyjnej wyprawy. Czuć, że autorka żyje tymi miejscami, a one stały się częścią niej. Dzieki małżeństwu z bałkańczykiem stała się członkiem tamtej społeczności i ma znacznie lepszy wgląd w tamtejszą kulturę i zwyczaje. (...) Jeżeli niewiele wiecie o tamtej części Europy, szukacie inspiracji na kolejne wakacyjne wyjazdy lub chcecie poszerzyć swoje postrzeganie Bałkanów, warto sięgnąć po "A w bałkańskim kociołku..."
Maja Szkolniak "Zaczytana do samego rana" 

Książka jest dostępna w wersji papierowej i elektronicznej (MOBI, EPUB, PDF). Fragmenty, informacje o cenach i dostępności znajdują się TU (klik).

 

niedziela, 27 sierpnia 2017

Lutenica i ajwar - bałkańskie smaki



Dla tych, którzy znają bałkańskie smaki, nazwy: lutenica, kiopołu i ajwar, brzmią znajomo. Jest to rodzaj past, które mogą być przystawką, dodatkiem do drugiego dania lub do kanapek. Jeśli planujecie wyjazd na Bałkany - warto spróbować. Jeśli lubicie robić przetwory - możecie przygotować je samodzielnie. Osoby lubiące eksperymenty kulinarne mają pole do popisu, bo proporcje mogą być zmieniane w zależności od gustu.


Lutenica
1 kg pomidorów (niektórzy obierają je ze skórki)
1 kg papryki upieczonej na grillu lub w piekarniku (po upieczeniu należy obrać ją ze skórki i usunąć gniazda nasienne).
Pomidory i paprykę kiedyś miażdżono ręcznie, obecnie mieli się je w maszynce lub rozdrabnia w mikserze.
Zmiażdżone składniki należy przełożyć do głębokiej patelni z oliwą z oliwek (+-100 ml) na dnie, dodać sól i pieprz (do smaku), troszkę cukru, szczyptę kminku, czosnek (3-4 zmiażdżone ząbki), 1/2-1 pęczek pokrojonej natki pietruszki.
Gotować na wolnym ogniu. Pasta jest gotowa wtedy, kiedy po zamieszaniu łyżką - ślad pozostaje dłuższą chwilę.
Po przełożeniu do słoików pasteryzować 15-20 minut.


Ajwar
1,2 kg papryki
0,8 kg bakłażana
upiec na grillu lub w piekarniku (po upieczeniu obrać ze skórki i usunąć gniazda nasienne).
zmielić
zmiażdżone składniki należy przełożyć do głębokiej patelni z oliwą z oliwek (+-100 ml) na dnie, dodać +-1 łyżkę octu winnego, sól i pieprz (do smaku), troszkę cukru, czosnek (2-4 zmiażdżone ząbki), 1/2 pęczka pokrojonej natki pietruszki.
Gotować na wolnym ogniu. Pasta jest gotowa wtedy, kiedy po zamieszaniu łyżką - ślad pozostaje dłuższą chwilę.
Po przełożeniu do słoików pasteryzować 15-20 minut.


Kiopołu
0,5 kg papryki
1,5 kg bakłażana
upiec na grillu lub w piekarniku (po upieczeniu obrać ze skórki i usunąć gniazda nasienne).
zmielić
zmiażdżone składniki należy przełożyć do głębokiej patelni z oliwą z oliwek (+-100 ml) na dnie, dodać +-4 zmielone orzechy włoskie, sól i pieprz (do smaku), czosnek (2-4 zmiażdżone ząbki), 1/2 pęczka pokrojonej natki pietruszki.
Gotować na wolnym ogniu. Pasta jest gotowa wtedy, kiedy po zamieszaniu łyżką - ślad pozostaje dłuższą chwilę.
Po przełożeniu do słoików pasteryzować 15-20 minut.

Pasty powinny być bardzo gęste.

Mam nadzieję, że ktoś skusi się, poeksperymentuje z bałkańskimi pastami i podzieli się z nami wrażeniami smakowymi.


środa, 23 sierpnia 2017

Zaczęło się 2200 lat temu - skończyło się w XXI wieku


Opowiem dziś historię z happy end'em. Miała ona swój początek 2200 lat temu.
Anhialo (dziś Pomorie) uzyskujące sól morską, wtedy droższą niż złoto, stało się łakomym kąskiem dla położonej w pobliżu Apolonii (dziś Sozopol) i Mesembrii (Nessebar). W II wieku przed nasza erą wybuchła lokalna wojna o cenny surowiec i wpływy w Anhialo.
W XXI wieku historycy zauważyli, że nie odnotowano w dokumentach zawarcia rozejmu między potężnymi wtedy miastami.
- Czy pozostajemy w stanie wojny? - zastanawiały się dzisiejsze władze Sozopolu i Nessebaru. - Czy nie powinniśmy potwierdzić zakończenia sporu?
Wychodząc z założenia, że lepiej późno, niż wcale, w 2003 roku podpisano rozejm w obecności przedstawiciela władz Pomorie, ale... tylko na jeden rok.
Od tego czasu nie zmieniły się stosunki Anhialo, Apolonii i Mesembrii, pozostają poprawne, a wiec miasta organizują uroczystości, na których na kolejne dwanaście miesięcy przedłużają zawarty pokój. Udało im się nakłonić do uczestnictwa samego Posejdona. Bywa tu obecny także Dionizos, a więc pewnie się domyślacie, impreza jest pełna radości.

Pisałam w czerwcu "O dyskusji, która trwa 1000 lat" (klik przeniesie na stronę postu) - zapraszam tych, którzy nie czytali. I jak zwykle zapraszam do "bałkańskiego kociołka".
O  trzech miastach wymienionych w tym wpisie przeczytacie w książce "Bułgaria znana i nieznana. Kierunek Burgas". 
 

niedziela, 20 sierpnia 2017

5-letni Janek zdobywa sympatię Bułgarii


Latem wielu Polaków spędza wakacje w Bułgarii. Dzięki bułgarskim mediom, jednego z nich, poznał i polubił cały kraj.
W Pomorie wakacje z babcią  spędza 5-letni Janek - fan bułgarskiej muzyki i piosenkarza Veselina Marinova. Zapewne zamiłowanie i znajomość repertuaru chłopiec zawdzięcza babci, która od lat siedemdziesiątych spędza tu lato.
Ulubioną piosenką Janka jest "Edna byłgarska rosa" (jedna bułgarska róża).
Burmistrz Pomorie zaprosił Janka do siebie i obiecał mu zorganizowanie spotkania z jego bułgarskim  idolem. Na krótkim filmie, trochę speszony chłopiec śpiewa swoją piosenkę przed kamerami. Na drugim filmie cała "bułgarska róża", w wykonaniu małej Bułgarki.




środa, 16 sierpnia 2017

Święte węże pojawiają się tu tylko raz w roku


   Indie mają swoje święte krowy, Bałkany mają swoje święte węże. Nie każdy marzy o spotkaniu z jadowitym gadem. Są jednak wyjątki.

   "Klasztor świętej Bogurodzicy Lagouvarda, położony na greckiej wyspie Kefalonii, był często atakowany przez piratów. W XVI wieku zamieszkiwały go mniszki. Pewnego letniego dnia, jedna z nich zauważyła zbliżających się do brzegu korsarzy. Kobiety zaczęły się gorąco modlić do swojej patronki.
   - Ratuj nas pani! - prosiły. - Zamień nas w jadowite węże lub uczyń ptakami. Nie oddawaj nas w ręce okrutników.
   Kiedy piraci zbliżyli się do klasztoru, otoczyły ich gady z krzyżami na głowach i językach. Nie zdecydowali się walczyć z wężami. Uciekli w popłochu.
   Klasztor ocalał. Nikt nie wie, czy mniszki wróciły do ludzkiej postaci.
   Od tego czasu, każdego 6 sierpnia, powtarza się sytuacja, której nikt nie potrafi wytłumaczyć. Pojawia się tu tego dnia niezliczona ilość węży, od imienia patronki klasztoru, nazywanych wężami Bogurodzicy.  Od stuleci są uznawane za święte. Mieszkańcy Markopoulo przenoszą je w szklanych słojach do klasztoru. Część z nich sama wchodzi do wnętrza. Od 6 do 15 sierpnia (do święta Bogurodzicy uroczyście obchodzonego przez kościół prawosławny) zbierają się tu tłumy wiernych. Ludzie pozwalają pełzać wężom po swoim ciele, bo wierzą, że przynosi to szczęście i pozbawia chorób. Są przekonani, że przez te kilka dni gady nie skrzywdzą człowieka.
   Tylko dwa razy węże nie pokazały się wokół klasztoru: w 1940 roku przed II wojną światową, która do Grecji dotarła nieco później i w 1956 roku przed katastrofalnym w skutkach trzęsieniem ziemi.
   Każdy dzień spóźnienia świętych węży zapiera tu dech, ludzi ogarnia panika, w głowach rodzą się pytania.
   16 sierpnia węże opuszczają klasztor. Znikają tak samo nagle, jak się pojawiły."


   Świętym wężem jest jadowity wąż koci (telescopus fallax) występujący na całych Bałkanach. Zęby jadowe ma umieszczone dość głęboko, a więc musi chwycić ofiarę całą paszczą, żeby móc je wbić.
   W poście "Ona też tu mieszka" pisałam o groźnej i nieprzewidywalnej żmii nosorogiej, także żyjącej na Bałkanach.

Zacytowany fragment pochodzi z niewydanej jeszcze książki, która dorobiła się już dwóch tytułów roboczych. Ten najnowszy to "Bałkański kalendarzyk". 

Foto: wąż koci - Kiril Kapustin

wtorek, 15 sierpnia 2017

I nic na świecie nie zatrzyma mnie


Zapraszam dziś na piosenkę, którą pewnie niektórzy z Was słyszeli, bo była na bloxowej stronie. Wiem, że niektórym się podobała, może przypadnie do gustu tym, którzy jej nie znali. Śpiewa Anna Vissi, znana chyba nie tylko na Bałkanach. 

I zaproszenie numer 2 - dla posiadaczy facebookowych profili. Trzy Panie zrobiły mi wczoraj wielką, bardzo, bardzo miłą niespodziankę i założyły nową grupę "Podróże po Bałkanach ze Skarlet&Albert". Zachęcam, zajrzyjcie i dołączcie do rozmów o Bałkanach i nie tylko.  

Psihedelia


Nagle zakochałam się.
I nic na świecie nie zatrzyma mnie.
Jestem wysoko i widzę piękno.
Moja nowa miłości
Wariuję przez ciebie.
Jestem wysoko i wszystko jest perfekcyjne. 
Miłość, mój miły jest psychodeliczna.
Nagle cały świat wypełnił się kwiatami wychodzącymi z mojej duszy. 



niedziela, 13 sierpnia 2017

W rzymskich termach - coś dla duszy




„Na początku XX wieku polskie przewodniki polecały wyjazd do Varny i ciepłe kąpiele lecznicze cierpiącym na „rahityzm, anemię, osłabienie, chroniczne choroby kości, skóry, źlezów i kobiecych organów płciowych”.
Morską Stolicę polecano także z powodu licznych kasyn i dancingów. W 1937 roku informowano turystów: „Życie w Warnie kipi szumnie, bujnie i wesoło”.
Prawie dwa tysiące lat temu, mieszkaniec miasta, bywalec  term, które były wtedy centrum życia
towarzyskiego, kazał wyryć na swoim nagrobku słowa: „Łaźnie, wino, miłość - rujnują nasze ciało.
Tworzą życie: łaźnie, wino, miłość.””

Fragmenty słynnych term przetrwały do dziś. Nie ma tu już łaźni, nie leje się wino... Jest coś dla duszy. W istniejącej tu unikalnej atmosferze odbywają się spektale i koncerty. Z powodu prac archeologicznych, przez wiele lat organizowano kameralne imprezy.  Od lipca tego roku powrócił letni teatr „Rzymskie Termy”, w którym do końca sierpnia zaprezentują swój repertuar teatry i opery (nie tylko warneńskie). 


W czasach kiedy budowano termy (II wiek), w Varnie istniał wodociąg. Nowe łaźnie musiały mieć także ogrzewanie. Wykorzystano do tego celu istniejęce tu gorące źródła, które służą mieszkańcom do dziś. Korzysta z nich nadmorski basen.

Popularne widowiska teatralne i operowe w rzymskich termach zaczynają się o godzinie 21.
Może nieznających języka bułgarskiego, spędzających urlop w Morskiej Stolicy, zainteresuje spektakl „Magia kina” (16.08), podczas którego śpiewacy operowi wykonają słynne utwory ze znanych filmów.
Także w termach:
21 sierpnia – opera komiczna „Służąca panią” (Giovanni’ego Pergolesi) i znany w Europie zespół „Le Tendre Amour”.
23 sierpnia – „Francja – moja miłość”, romantyczne przeboje francuskie z XX wieku.
28 sierpnia  – dla miłośników opery – wieczór z bułgarskim tenorem  Arsenem Arsovem.
W pozostałe dni miesiąca teatry zaprezentują spektakle w języku bułgarskim.

Fragment na wstępie jest z książki "Bułgaria znana i nieznana. Z Ruse do Varny". Więcej cytatów znajduje się TU (klik)

sobota, 12 sierpnia 2017

Wsiąść do pociągu...

 


Bałkany oferują pejzaże, które na długo zapisują się w pamięci. Wystarczy wsiąść do pociągu byle jakiego...
Budowanie linii kolejowych na górzystym półwyspie nigdy nie należało do łatwych zadań. Dzięki wytrwałości robotników wdzierających się do niedostępnych miejsc i  wykuwających skalne tunele (często w wyższych partiach gór), dzisiejsi podróżnicy mogą podziwiać z okien pociągu wspaniałe widoki.  Pisałam kiedyś o „Złotym rogu” i „Akropolskim Expresie”  pokonującym fragmenty trasy słynnego Orient Expresu. Bohaterką jednego z postów była też przeżywająca drugą młodość „BabaMeca”, mająca polskie korzenie.
Pociągi mkną także po skalnych półkach Kresneskoto defile, wciśniętego między Pirin i góry Maleszewskie (linia biegnie w pobliżu E79).
Powstające tu nowe odcinki kolejowych tras opisywano i niektóre uwieczniano na zdjęciach. Te zamieszczone we wpisie są z 1916 roku.

Żeby powiększyć zdjęcie - najedź i kliknij

Tereny znajdujące się w tym samym rejonie, położone u stóp skał wulkanicznych, kochała baba Vanga – zielarka i jasnowidzka. O niej samej, ciągle żywych tajemniczych historiach i związanych z nią miejscach (w Bułgarii i w Macedonii ) napisałam w książce „A w bałkańskim kociołku” Notatki z podróży po krańcu Europy.  
O kolejce wspinającej się po górskich serpentynach w „szalonym” tempie 25-30 km/godz. jest w książce „Bułgaria znana i nieznana. Magiczne góry”.
.
Tą drogą transportowano materiały do tunelu 21 
podczas budowy linii Bania-Nevrokop (1929 r.)