Ta rzeka istnieje, ale nie możesz jej zobaczyć. Bajka? Nie, to odkryta tajemnica Bałkanów


Spojrzałam dziś na swoją stronę i na trzy ostatnie, smutne wpisy. Przypadek sprawił, że pojawiły się w tak bliskim sąsiedztwie. Dziś wracam do ciekawostek o Bałkanach i Morzu Czarnym, zdradzającym od czasu do czasu swoje tajemnice.  Zabieram Was nad rzekę, która istnieje, ale jest tak niedostępna, że widziało ją zaledwie kilku ludzi i jest niewielka szansa, że ta liczba się zmieni. 
Nigdzie nie spotkałam się z jej nazwą, choć nie jest mała. Ma 60 km długości i do 35 metrów głębokości. Myślę, że doczeka się imienia, tymczasowo będę ją nazywać "Tajemnicą". Jej przeciwległe brzegi  są od siebie oddalone o plus minus 700 metrów. Tajemnica biegnie do przodu z szybkością ponad 6 km/godz. Czasem zwalnia, czasem przyspiesza, tam, gdzie napotyka przeszkodę tworzy wiry i wodospady. Zdecydowanie nie jest nudna, a jej brzegi nie są monotonne.
Tajemnicę odkryli w 2010 roku brytyjscy uczeni z Uniwersytetu Leeds. Dlaczego jest niedostępna? Tajemnica jest podwodną rzeką, pierwszą na świecie, której istnienie potwierdzono, płynie korytarzem znajdującym się na dnie Morza Czarnego. Ma swój początek w cieśninie Bosfor, tam, gdzie Morze Czarne styka się z Morzem Marmara. Miastem spoglądającym na te dwa morza i na Bosfor jest turecki Istanbul (Stambuł), dzielący Europę i Azję.

Z Bułgarii (graniczącej z Turcją) samochodem dojeżdża się do Stambułu w ciągu ok. 3-4 godzin (w zależności od miejsca przekroczenia granicy 220-260 km). Bułgarski port Burgas jest oddalony od Stambułu o 100 mil morskich (185 km).

BOSFOR


TU znajdują się FRAGMENTY tej i innych moich książek

PS. Bardzo dziękuję za reakcję, za zaangażowanie i wiele komentarzy, które pojawiły się na Facebook'u pod linkami do mojego tekstu "Autor też człowiek i swoje prawa ma (czy na pewno?)", udostępnionymi przeze mnie i stronę "Recenzje Agi". Wierzę, że takie dyskusje mogą w jakimś stopniu przyczynić się do ukrócenia procederu, który niestety nie jest marginalnym zjawiskiem.

A miało być pięknie... czyli o urlopie w Bułgarii




Napisałam kiedyś, że "Urlop na chybił-trafił" to nie zawsze jest dobry pomysł. Miałam wtedy na myśli wybór miejsca. Bardzo ważny jest też wybór hotelu czy apartamentu, w którym się zatrzymujemy. Wspominam o tym w związku z komentarzem Czytelnika, który wyjechał do Pomorie i któremu urlop psuje właścicielka apartamentu, Polka oferująca wynajęcie na OLX.  Pan Krystian wraz z rodziną skorzystał z ogłoszenia (apartament na ul. Bulgaria 12, 160 zł/doba), zrobił przedpłatę, a na dzień przed przyjazdem dowiedział się, że musi dodatkowo wpłacić kaucję. Cała wypowiedź na temat tego konkretnego apartamentu w Pomorie i opinia Czytelnika o Bułgarii znajduje się TU - w komentarzach.
Jest mi bardzo przykro, choć wiem, że takie sytuacje zdarzają się w każdym miejscu na świecie. Cieszę się, że Bułgaria podoba się Panu Krystianowi i jego rodzinie. Zawsze to jakaś rekompensata...

 
Cena 160 zł za dobę nie wydała mi się nadzwyczajnie niska, żeby przekonać się jak jest w rzeczywistości, sprawdziłam dziś aktualne oferty na lipiec 2018. W rejonie Burgas można wynająć apartament dla 4-6 osób  w cenie od 120 zł za dobę (bez wyżywienia), w Pomorie są dostępne w chwili obecnej apartamenty w cenie 150-180 zł/doba. Nie wszędzie są wymagane przedpłaty, o żadnych kaucjach nie ma mowy. W Burgas, w dzielnicy Sarafowo (w tej samej, w której jest lotnisko), blisko plaży (3 minuty spacerowym krokiem), apartament  (5-osobowy) z 2 sypialniami,  salonem z TV, WiFi, wyposażoną kuchnią i łazienką - kosztuje 210 zł za dobę.
Bardzo polecam wszystkim wyjeżdżającym na urlop (nie tylko do Bułgarii) sprawdzanie opinii o wybranym hotelu czy apartamencie. Jeśli jednak traficie na nieuczciwego właściciela, jeśli czujecie, że nie da się załatwić sprawy polubownie, jeśli nie otrzymacie faktury potwierdzającej wpłatę, istnieje możliwość złożenia skargi.



Każdy turysta przebywający w Bułgarii ma prawo zgłosić nieprawidłowości do organów kontrolnych: 
-jeśli to, co zastał na miejscu różni się od oferty (np brak klimatyzacji, TV, lodówki, pralki lub jeśli wymieniony sprzęt nie działa i nie naprawiono go w ciągu kilku godzin od chwili przyjazdu), to jest podstawą żądania zwrotu części pieniędzy,
-jeśli właściciel/zarządzający hotelem/apartamentem prywatnym nie wystawi faktury w chwili otrzymania wpłaty, jeżeli żąda kwot niewymienionych w umowie,
-jeśli właściciel/zarządzający/pracownicy hotelu zakłócają spokój/odpoczynek nieuzasadnionymi wejściami do pokoju/ apartamentu,
-jeśli warunki sanitarne nie są zgodne z przyjętymi normami.
Skargi, zażalenia można składać NON STOP, przez całą dobę, w dni powszednie i święta (w godzinach pracy administracji pracują bardziej kompetentne osoby, a więc skargę telefoniczną radzę składać w dzień)
- telefonicznie numer tel. 0700 111 22,
- poprzez mail: info@kzp.bg lub gl.direkcia@kzp.bg
- osobiście (tam, gdzie działają odpowiednie organy administracji) m.in.:
w Burgas pl. Garov 18 i 18a (Бургас пл. „Гаров” 18 и 18А, tel: 056/ 841 246), 
w Varnie bul. Vladislav Varnenchik 112, piętro 4 (Варна бул. „Владислав Варненчик” 112, ет. 4, tel.: 052/ 603 778)
Pod tym samym numerem telefonu, adresem mailowym są udzielane porady i informacje o prawach turystów.



UWAGA!!! Jeśli właściciel mieszkania/ apartamentu żąda kaucji należy w dniu przyjazdu sporządzić protokół/ spis sprzętów w apartamencie, a jeśli nie działa np. klimatyzacja czy lodówka należy to napisać, żeby nie być posądzonym o jej zepsucie.  Odradzam korzystanie z mieszkań/apartamentów prywatnych, gdzie jest konieczność wpłacania kaucji. To nie jest powszechna praktyka stosowana w odniesieniu do turystów.


Nie wszystkim polecam Bułgarię, jeśli nie jesteście zdecydowani,  w tym wpisie ostrzegam "Nie jedź do Bułgarii, bo...

O plażach z czarnym piaskiem i leczących błotach w rejonie Burgas napisałam TU: "Uzdrawiające plaże".
Fragmenty książek m.in. "Bułgaria znana i nieznana. Kierunek Burgas" znajdują się TU na stronie autorskiej.





Autor też człowiek i swoje prawa ma (czy na pewno?)




Po raz n-ty ukradziono moje słowa. Wczoraj skradziono tekst opublikowany na mojej stronie (i stało się tak nie po raz pierwszy), może więc ten/ta kto to zrobił czyta to, co teraz piszę. Prawo Autorskie, Prawo Cytatu jest PRAWEM, którego łamanie jest karalne. Kradzież nawet krótkiego tekstu jest kradzieżą taką samą jak kradzież chleba, telefonu czy komputera. Każdy, kto to robi jest złodziejem. Zastanawiam się, czy ma świadomość, że kradnąc tekst ze strony internetowej, zachowuje się jak ktoś, kto wchodzi do cudzego mieszkania i wychodzi z tabletem właściciela, ukrytym w kieszeni. Zastanawiam się, czy złodzieje książek moich i innych autorów mają świadomość, że człowiek, któremu ukradziono 500 książek czuje się tak samo, jak producent obuwia, odzieży, mebli, któremu ukradziono 500 par butów, 500 garniturów, 500 stołów.

Pod ukradzionym mi tekstem pojawił się komentarz informujący o tym, że wpis został skopiowany i nie podano źródła. Jestem wdzięczna za taką reakcję, choć uważam, że "skopiowany" to słowo delikatne, należy nazywać rzeczy po imieniu.  Złodziej nie zareagował. Ja czekam na ruch właściciela strony.

Czy proceder kradzieży słów można ukrócić? Na pewno nie, jeśli ja i Ty będziemy milczeć, jeśli nie przypomnimy od czasu do czasu, że autor też człowiek i swoje prawa ma. Może warto komentować i udostępniać linki do wypowiedzi na ten temat.
Polecam wpis Iwony Banach, autorki i tłumaczki, która napisała na swojej stronie: "Kiedyś było takie powiedzonko "okazja czyni złodzieja" i w sumie winna była okazja, a nie złodziej, bo przecież jak cię ktoś do czegoś zmusza to wina leży po jego stronie... No tak, ale teraz to już zamierzchłe czasy, teraz rodzi się nowa złodziejska tradycja pod nazwą "internet czyni złodzieja". " CAŁY TEKST ZNAJDUJE SIĘ TU - klik.




Zapraszam do kontaktu osoby zainteresowane zamieszczeniem fragmentów moich tekstów na swojej stronie.  Można to zrobić tylko za moją zgodą. Zapytanie nic nie kosztuje – zapobiegnie złamaniu prawa autorskiego.

Fragmenty książek i opinie znajdziecie na mojej stronie autorskiej


Komu mówię "NIE!"?


Cieszę się, że przydają się Wam, Czytelnikom, praktyczne informacje, które zamieszczam na tej stronie obok ciekawostek i fragmentów moich książek. Cieszę się z podziękowań w komentarzach pod wpisem znajdującym się TU i tych przesyłanych przez formularz kontaktowy.
Dziś pod wymienionym wyżej postem pojawiły się słowa: "dziękuję za tyle informacji, bardzo mi pomogły, teraz aktualne zastawienie tutaj jest" i link do strony firmy, nazwijmy ją X. Komentarz usunęłam, bo nie toleruję reklamy zamieszczonej na mojej stronie, bez wcześniejszych uzgodnień ze mną. Takie sytuacje już się zdarzały, ale ta dzisiejsza mnie zbulwersowała, bo firma X na pewno jest znana wielu osobom, reklamuje się w mediach, zamieszcza także reklamy video m.in. w internecie.
Zestawienie słów, które przytoczyłam z linkiem do strony X wydaje mi się arogancją. Myślę, że firmy walczące o zaufanie klienta powinny wykazywać się taktem. Zwracam się więc do iksów i igreków podobnie działających: - Nie odwiedzajcie mojej strony, nie zmuszajcie mnie do tracenia czasu na usuwanie komentarzy. Udostępniam bezpłatnie fragmenty swoich tekstów i książek na niektórych stronach i blogach, zdarza mi się zamieszczać linki do niektórych blogerów i też robię to bezpłatnie, ale iksopodobnym firmom mówię: NIE! 

Zdecydowałam się napisać te kilka słów, bo sytuacja się powtarza (niestety). Firma X w jakiś sposób trafiła na moją stronę, być może z facebooka czy z G+. Mam nadzieję, że iksopodobni natkną się na ten post, dzięki czemu wzajemnie oszczędzimy niepotrzebnie tracony czas. 
Zamieściłam w tym wpisie zdjęcia, na pewno byłoby ciekawiej czytać opis pięknych miejsc, w których zostały zrobione, no ale cóż... następnym razem.




Góry Strandża i Morze Czarne, które czarne bywa tylko od czasu do czasu




Jest w Bułgarii kilka pasm górskich i nie są one do siebie podobne. Delikatnością, lekkością wyróżniają się Rodopy i Strandża. Nieprzypadkowo ich nazwy to kobiece imiona. 
Rodopy odziedziczyły urodę po księżniczce Rodopie, o której jest wiele legend mających  jednakowe zakończenie, w każdej staje się ona zapierającymi dech skałami.

Góry Strandża otrzymały imię innej księżniczki. Powstały, żeby jej strzec. Pewnego dnia zjawił się w jej domu niepożądany gość... "Piękna Strandża zbladła. Zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, błękitne niebo stało się ciemne i nagle spadł deszcz piorunów. Ziemia zaczęła się trząść i rozstępować. Szalone rzeki przecinały doliny, tworząc wzniesienia i nierówności. Wzburzone morze pochłonęło sułtana ze świtą. Spienione fale uderzające o brzeg, do dziś gniewnie pomrukują."
Ale nie zawsze tak jest. Czasem odpoczywają, a wtedy ciszej i leniwie uderzają skały stojące na ich drodze.
Morze Czarne nie zawsze jest czarne, bywa tak, że ma kilka barw, nawet na małej powierzchni. Czy widzicie na pierwszym zdjęciu jak popisuje się umiejętnością zmiany i łączenia kolorów.? 


Cytat w tekście jest fragmentem z mojej książki "Kierunek Burgas".

Skarb piratów, złoty piasek i wężowisko



W pewnym okresie korsarze mocno dawali się we znaki mieszkańcom nadmorskich miasteczek i statkom pływającym po Morzu Czarnym. Zrabowane skarby czasem ukrywali na lądzie. Jednym z miejsc, które sobie upodobali był piaszczysty brzeg w  okolicy Varny. Pod warstwą piasku piraci zakopywali swoje cenne trofea. Wiele złota pozostało w ziemi na zawsze.


Tym miejscem skrywającym korsarskie tajemnice są Złote Piaski, które nazwę zawdzięczają złotu ukrytemu w piasku. Skarbów strzegły żyjące tu żółwie, jaszczurki i przede wszystkim węże. Do lat pięćdziesiątych XX wieku mieszkańcy Varny nazywali dzisiejszą perłę czarnomorskiego wybrzeża "wężowiskiem".  Ci, którzy budowali tu pierwsze hotele nie mieli łatwo, bo węże były zdecydowane bronić swego królestwa. Odławiali je pracownicy ogrodu zoologicznego, ale ich liczebność wydawała się niezmienna. Zmniejszyła się ona wtedy, kiedy w Złotych Piaskach zamieszkały jeże, przesiedlone z innego regionu.
Królestwo węży zmieniło swoje oblicze.







 
O złocie, piasku i piratach napisałam w książce "Bułgaria znana i nieznana. Z Ruse do Varny". Tych, którzy mają ochotę wiedzieć więcej o Morskiej Stolicy zapraszam - TU są fragmenty książki.