niedziela, 20 sierpnia 2017

5-letni Janek zdobywa sympatię Bułgarii


Latem wielu Polaków spędza wakacje w Bułgarii. Dzięki bułgarskim mediom, jednego z nich, poznał i polubił cały kraj.
W Pomorie wakacje z babcią  spędza 5-letni Janek - fan bułgarskiej muzyki i piosenkarza Veselina Marinova. Zapewne zamiłowanie i znajomość repertuaru chłopiec zawdzięcza babci, która od lat siedemdziesiątych spędza tu lato.
Ulubioną piosenką Janka jest "Edna byłgarska rosa" (jedna bułgarska róża).
Burmistrz Pomorie zaprosił Janka do siebie i obiecał mu zorganizowanie spotkania z jego bułgarskim  idolem. Na krótkim filmie, trochę speszony chłopiec śpiewa swoją piosenkę przed kamerami. Na drugim filmie cała "bułgarska róża", w wykonaniu małej Bułgarki.




środa, 16 sierpnia 2017

Święte węże pojawiają się tu tylko raz w roku


   Indie mają swoje święte krowy, Bałkany mają swoje święte węże. Nie każdy marzy o spotkaniu z jadowitym gadem. Są jednak wyjątki.

   "Klasztor świętej Bogurodzicy Lagouvarda, położony na greckiej wyspie Kefalonii, był często atakowany przez piratów. W XVI wieku zamieszkiwały go mniszki. Pewnego letniego dnia, jedna z nich zauważyła zbliżających się do brzegu korsarzy. Kobiety zaczęły się gorąco modlić do swojej patronki.
   - Ratuj nas pani! - prosiły. - Zamień nas w jadowite węże lub uczyń ptakami. Nie oddawaj nas w ręce okrutników.
   Kiedy piraci zbliżyli się do klasztoru, otoczyły ich gady z krzyżami na głowach i językach. Nie zdecydowali się walczyć z wężami. Uciekli w popłochu.
   Klasztor ocalał. Nikt nie wie, czy mniszki wróciły do ludzkiej postaci.
   Od tego czasu, każdego 6 sierpnia, powtarza się sytuacja, której nikt nie potrafi wytłumaczyć. Pojawia się tu tego dnia niezliczona ilość węży, od imienia patronki klasztoru, nazywanych wężami Bogurodzicy.  Od stuleci są uznawane za święte. Mieszkańcy Markopoulo przenoszą je w szklanych słojach do klasztoru. Część z nich sama wchodzi do wnętrza. Od 6 do 15 sierpnia (do święta Bogurodzicy uroczyście obchodzonego przez kościół prawosławny) zbierają się tu tłumy wiernych. Ludzie pozwalają pełzać wężom po swoim ciele, bo wierzą, że przynosi to szczęście i pozbawia chorób. Są przekonani, że przez te kilka dni gady nie skrzywdzą człowieka.
   Tylko dwa razy węże nie pokazały się wokół klasztoru: w 1940 roku przed II wojną światową, która do Grecji dotarła nieco później i w 1956 roku przed katastrofalnym w skutkach trzęsieniem ziemi.
   Każdy dzień spóźnienia świętych węży zapiera tu dech, ludzi ogarnia panika, w głowach rodzą się pytania.
   16 sierpnia węże opuszczają klasztor. Znikają tak samo nagle, jak się pojawiły."


   Świętym wężem jest jadowity wąż koci (telescopus fallax) występujący na całych Bałkanach. Zęby jadowe ma umieszczone dość głęboko, a więc musi chwycić ofiarę całą paszczą, żeby móc je wbić.
   W poście "Ona też tu mieszka" pisałam o groźnej i nieprzewidywalnej żmii nosorogiej, także żyjącej na Bałkanach.

Zacytowany fragment pochodzi z niewydanej jeszcze książki, która dorobiła się już dwóch tytułów roboczych. Ten najnowszy to "Bałkański kalendarzyk". 

Foto: wąż koci - Kiril Kapustin

wtorek, 15 sierpnia 2017

I nic na świecie nie zatrzyma mnie


Zapraszam dziś na piosenkę, którą pewnie niektórzy z Was słyszeli, bo była na bloxowej stronie. Wiem, że niektórym się podobała, może przypadnie do gustu tym, którzy jej nie znali. Śpiewa Anna Vissi, znana chyba nie tylko na Bałkanach. 

I zaproszenie numer 2 - dla posiadaczy facebookowych profili. Trzy Panie zrobiły mi wczoraj wielką, bardzo, bardzo miłą niespodziankę i założyły nową grupę "Podróże po Bałkanach ze Skarlet&Albert". Zachęcam, zajrzyjcie i dołączcie do rozmów o Bałkanach i nie tylko.  

Psihedelia


Nagle zakochałam się.
I nic na świecie nie zatrzyma mnie.
Jestem wysoko i widzę piękno.
Moja nowa miłości
Wariuję przez ciebie.
Jestem wysoko i wszystko jest perfekcyjne. 
Miłość, mój miły jest psychodeliczna.
Nagle cały świat wypełnił się kwiatami wychodzącymi z mojej duszy. 



niedziela, 13 sierpnia 2017

W rzymskich termach - coś dla duszy




„Na początku XX wieku polskie przewodniki polecały wyjazd do Varny i ciepłe kąpiele lecznicze cierpiącym na „rahityzm, anemię, osłabienie, chroniczne choroby kości, skóry, źlezów i kobiecych organów płciowych”.
Morską Stolicę polecano także z powodu licznych kasyn i dancingów. W 1937 roku informowano turystów: „Życie w Warnie kipi szumnie, bujnie i wesoło”.
Prawie dwa tysiące lat temu, mieszkaniec miasta, bywalec  term, które były wtedy centrum życia
towarzyskiego, kazał wyryć na swoim nagrobku słowa: „Łaźnie, wino, miłość - rujnują nasze ciało.
Tworzą życie: łaźnie, wino, miłość.””

Fragmenty słynnych term przetrwały do dziś. Nie ma tu już łaźni, nie leje się wino... Jest coś dla duszy. W istniejącej tu unikalnej atmosferze odbywają się spektale i koncerty. Z powodu prac archeologicznych, przez wiele lat organizowano kameralne imprezy.  Od lipca tego roku powrócił letni teatr „Rzymskie Termy”, w którym do końca sierpnia zaprezentują swój repertuar teatry i opery (nie tylko warneńskie). 


W czasach kiedy budowano termy (II wiek), w Varnie istniał wodociąg. Nowe łaźnie musiały mieć także ogrzewanie. Wykorzystano do tego celu istniejęce tu gorące źródła, które służą mieszkańcom do dziś. Korzysta z nich nadmorski basen.

Popularne widowiska teatralne i operowe w rzymskich termach zaczynają się o godzinie 21.
Może nieznających języka bułgarskiego, spędzających urlop w Morskiej Stolicy, zainteresuje spektakl „Magia kina” (16.08), podczas którego śpiewacy operowi wykonają słynne utwory ze znanych filmów.
Także w termach:
21 sierpnia – opera komiczna „Służąca panią” (Giovanni’ego Pergolesi) i znany w Europie zespół „Le Tendre Amour”.
23 sierpnia – „Francja – moja miłość”, romantyczne przeboje francuskie z XX wieku.
28 sierpnia  – dla miłośników opery – wieczór z bułgarskim tenorem  Arsenem Arsovem.
W pozostałe dni miesiąca teatry zaprezentują spektakle w języku bułgarskim.

Fragment na wstępie jest z książki "Bułgaria znana i nieznana. Z Ruse do Varny". Więcej cytatów znajduje się TU (klik)

sobota, 12 sierpnia 2017

Wsiąść do pociągu...

 


Bałkany oferują pejzaże, które na długo zapisują się w pamięci. Wystarczy wsiąść do pociągu byle jakiego...
Budowanie linii kolejowych na górzystym półwyspie nigdy nie należało do łatwych zadań. Dzięki wytrwałości robotników wdzierających się do niedostępnych miejsc i  wykuwających skalne tunele (często w wyższych partiach gór), dzisiejsi podróżnicy mogą podziwiać z okien pociągu wspaniałe widoki.  Pisałam kiedyś o „Złotym rogu” i „Akropolskim Expresie”  pokonującym fragmenty trasy słynnego Orient Expresu. Bohaterką jednego z postów była też przeżywająca drugą młodość „BabaMeca”, mająca polskie korzenie.
Pociągi mkną także po skalnych półkach Kresneskoto defile, wciśniętego między Pirin i góry Maleszewskie (linia biegnie w pobliżu E79).
Powstające tu nowe odcinki kolejowych tras opisywano i niektóre uwieczniano na zdjęciach. Te zamieszczone we wpisie są z 1916 roku.

Żeby powiększyć zdjęcie - najedź i kliknij

Tereny znajdujące się w tym samym rejonie, położone u stóp skał wulkanicznych, kochała baba Vanga – zielarka i jasnowidzka. O niej samej, ciągle żywych tajemniczych historiach i związanych z nią miejscach (w Bułgarii i w Macedonii ) napisałam w książce „A w bałkańskim kociołku” Notatki z podróży po krańcu Europy.  
O kolejce wspinającej się po górskich serpentynach w „szalonym” tempie 25-30 km/godz. jest w książce „Bułgaria znana i nieznana. Magiczne góry”.
.
Tą drogą transportowano materiały do tunelu 21 
podczas budowy linii Bania-Nevrokop (1929 r.)

środa, 9 sierpnia 2017

W krainie piaskowych lilii



W Primorsko, zamieszkałym przez 3500 osób, liczba gości kilkakrotnie przewyższa liczbę mieszkańców. I nie bez powodu jest tu tak wielu turystów.  Miasteczko położone na półwyspie, u podnóża gór Strandża, sąsiaduje z laguną, z zalewami: Stamopolu i Diabelskim, i ze wspaniałym rezerwatem Ropotamo. Na plażach spotyka się tu kwitnące kaktusy i piaskowe lilie, poza Bułgarią występujące na Krecie, w rejonie Morza Śródziemnego, w Tanzanii i na Azorach.
W promieniu kilku kilometrów są tu też świątynie i pamiątki pozostawione przez Traków. Troszkę dalej jest duży, tracki grobowiec. Są tu także zakątki skrywające tajemnice.

"Na szczyt skały można dojść ścieżką z plaży. Mieszkańcy nazywają to miejsce od imienia słynnego hajduka (...). Mówi się, że była to jego kryjówka.
W czasie jednej z wypraw ograbił on statek wroga i zdobył niezliczoną ilość złotych monet, którymi wypełnił ukrytą studnię. Skarb do dziś czeka na odnalezienie."
 
Cytat jest z książki o rejonie Burgas i górach Strandża: "Bułgaria znana i nieznana. Kierunek Burgas". Zapraszam. Polecam eboka w promocyjnej cenie od 11 zł. Fragmenty, spis treści, ceny,  informacje o dostępności znajdują się TU (klik).


I kilka informacji praktycznych.
Terminal autobusowy Primorsko, ul. Perun
Z Primorsko do Burgas  co +-1 godz. są autobusy (między 6.00-20.00/ cena biletu +-7 lv)
Z Primorsko jest też połączenie autobusowe z Sozopolem (kursy min. 6 razy dziennie, cena +-5 lv)
Cena biletu autobusowego na krótszych trasach (m.in. Tsarevo, Kiten) 2,50-1,00 lv.

W Primosko znajduje się Aquapark "Aqua Planet" ul. Fregata 2 (niedaleko term. autobusowego).
Godziny pracy: 10.00-19.00
Ceny: 18 lv dzieci/ 28 lv dorośli --- 15 lv dzieci/ 20 lv dorośli po godz.14.00



Coś nietypowego i blog zamknięty na kłódkę



Spotkała mnie smutna niespodzianka. I w związku z nią zdecydowałam się wyklikać kilka myśli, które przyszły mi do głowy.
Już dość dawno temu na BLOX.pl stworzyłam drugą stronę internetową, na której także pisałam o Bałkanach. Miała trochę inny charakter, bo więcej było tam o życiu codziennym, o obyczajach i muzyce. Wczoraj chciałam odpisać na komentarze do ostatniego wpisu i dowiedziałam się, że strona nie istnieje. Przestała funkcjonować bez uprzedzenia, bez wyjaśnienia.
Wiele postów z bloxa skopiowałam, a więc nie wszystko przepadło. Pozostaje jednak niesmak.
Korzystanie z humorzastego bloxa wymaga cierpliwości. Normą jest znikanie wpisów podczas ich dodawania, powtarzająca się konieczność logowania w czasie pisania postu, problemy z dodawaniem komentarzy. Pomimo niedogodności było mi żal rozstać się z moimi Gośćmi. Blox rozwiązał ten problem szybciutko.
Wiem, że nie tylko ja oceniam negatywnie bloxowe funkcjonowanie. Myślę, że systematycznie ubywa tam blogerów i czytelników. (Co tydzień otrzymywałam od bloxowego administratora statystyki. Od ponad roku informowano mnie, że moja strona znajduje się w pierwszej dziesiątce najczęściej czytanych w kategorii "Świat".Jej pozycja w rankingu pozostała niezmienna, ilość czytelników spadła kilkakrotnie, stąd wniosek o odchodzeniu także czytających.)  
Przykro mi bardzo, bo na mojej stronie nie pojawiały się treści obraźliwe, łamiące prawo. Ostatnio dodawałam linki do tego bloga i to mogło być przyczyną zamknięcia na kłódkę bloxowej strony. Czy to jest dobry sposób na konkurencję? Nie sądzę.
Czy powinno się w taki sposób traktować piszących? Myślę, że to niegrzeczne. Regulamin bloxa nakazuje informować o blokadach stron z 5-dniowym wyprzedzeniem - najwyraźniej nie wszyscy muszą się do niego dostosowywać.   
Jeśli więc ktoś z Was planuje wkroczyć do blogosfery jako autor - może powinien dobrze się zastanowić zanim wybierze miejsce dla siebie. Ja bloxa zdecydowanie nie polecam.

Na poprawienie humoru pomaga czasem zrobienie czegoś szalonego, nietypowego. Zapraszam, posłuchajcie Ivany.



Co powiesz na to? Napijemy się i rozbijemy głupie stereotypy.
Zwariujemy w tę noc.
Chociaż na chwilę bądźmy inni,
przebiegli i nawet nielogiczni.
Zwariujmy w tę noc.
Czy nie widzisz, że życie płynie?
I nie ma czasu. Rozumiesz?
Zaprowadź mnie gdzieś. Chodźmy obojętne dokąd.
Zaprowadź mnie do jakiejś dzielnicowej knajpki i zamawiaj.
Pij za mnie i bij się o mnie.
Co żywe niech nas przeklina,
pocałunków niech nam zazdroszczą szaleńczo.
Jedź po wariacku. Na czerwonym.
Zrób dla mnie coś szalonego.
Coś dzikiego, nietypowego, wszystko jedno co.
Coś innego.
Zwariujmy w tę noc.
Nie chcę żebyśmy byli przyzwoici, uporządkowani i wiecznie romantyczni.
Zwariujmy w tę noc.


Neshto netipichno (neszto netipiczno) - coś nietypowego

sobota, 5 sierpnia 2017

Przeprawa


Górski strumień w ciągu "jednej chwili" może się przeistoczyć w rwącą rzekę. Co zrobić, żeby przejść na drugą stronę? Każdy sposób jest dobry.

Przeprawę pomysłowego mieszkańca Bułgarii sfotografowano w 1945 roku. Sądząc po stroju miało to miejsce w południowo-zachodniej części kraju. Może na terenie Pirin?

sobota, 29 lipca 2017

Gdzie nogi poniosą


Nie wszystkie nadmorskie uliczki bywają zatłoczone. Wydaje się, że życie toczy się tu leniwie... nogi nie pytają, same niosą w kierunku morza... a po drodze...

Zapraszam na stronę książek (spis treści, fragmenty, informacje o cenach i dostępności) - klik przeniesie na stronę podróży książkowych