20170518

O bracie bliźniaku świętego Mikołaja


Mikołaj obchodzący swoje święto w grudniu ma brata bliźniaka świętującego w maju.
- Ześlij drobny deszczyk święty Mikołaju. Niech napoi pola. - wyśpiewują swoje prośby ludzie.
W letnie Mikołajki święci się ogrody, źródła i studnie. Bogato zastawiony stół ma zachęcić Mikołaja do spełnienia ludzkich życzeń. Od dawien dawna nie wypadało w ten dzień pracować, żeby nie rozgniewać świętego. Mikołaj - odpowiedzialny za deszcze - może zesłać powodzie, a więc nie warto go drażnić.

"Letnie Mikołajki" obchodzi się według kalendarza juliańskiego lub gregoriańskiego (9 maja lub dwa tygodnie później). Bułgaria jest już po, Macedonia przed.

20170401

Baba Meca ma wielką moc


Baba Meca ma największą moc w Europie i żyje od 1931 roku. W związku z modą retro odżyło  zainteresowanie jej ofertą. Pracuje ostatnio pełną parą. Zawozi  turystów w wiele pięknych miejsc, pokazuje mniej znaną Bułgarię.

 
Baba Meca - babcia niedźwiedzica - jest lokomotywą parową, która powstała w polskim Poznaniu jako numer 203. Jej niestandardowe podwozie skonstruowali bułgarscy inżynierowie. Meca ciągnie retro wagony po całym kraju. Pomimo dość wysokich cen nie słabnie zainteresowanie 7-dniowymi wycieczkami retro koleją (+-3500 Euro).
Ci, którzy podróżowali pociągiem przez Bułgarię, wiedzą jakie pejzaże oferują tutejsze góry.

O niepowtarzalnej trasie (nie wymagającej ponoszenia wielkich kosztów) i pociągu wijącym się po górskich serpentynach napisaliśmy w książce "Bułgaria znana i nieznana. Magiczne góry". 

20170329

Błoto, które leczy


Balchik
Leczenie wodą źródlaną i błotem stosowali przed naszą erą Trakowie mieszkający na terenie Bułgarii. W czasach rzymskich centra balneologiczne z gabinetem lekarza zaistniały w termach. Tradycje stosowania darów natury są kontynuowane.

Termy w Varnie

Pisałam przedwczoraj o uzdrawiającej plaży w okręgu burgaskim. W rejonie Varny nie ma możliwości bezpłatnego korzystania z leczącego i odmładzającego błota. Można jednak skorzystać z oferty wielu salonów SPA (od +-20 lv) i klinik.
Kiedyś najbardziej znany ośrodek leczący błotem mieścił się przez prawie sto lat na plaży w Varnie (w pewnym okresie można było się tu dostać wyłącznie ze skierowaniem od lekarza). Obiecuje się od dwóch lat, że zostanie przywrócone jego funkcjonowanie z odpłatną możliwością skorzystania z zabiegu. Może więc tak się stanie, choć wydaje się to mało prawdopodobne. Jak na razie firma będąca obecnie właścicielem terenu wykorzystała nazwę istniejącego tu ośrodka i otworzyła restaurację "Kalni bani"  (przy zejściu głównym wejściem na plażę centralną).

Warneńskie szpitale specjalizujące się w rehabilitacji stosują błoto w przypadku obniżonej odporności, stresu i niektórych chorób ortopedycznych, ginekologicznych, neurologicznych (m.in. dyskopatia, neuralgia), a także w celach relaksacyjnych.

I informacja dla tych, którzy planują wyjazd do Bułgarii.
Odpłatnie można skorzystać z działania błota m.in. w:
-SBR Termal Varna; Złote Piaski (nad przystankiem "Jurnalist"; 200 m od morza; jest tu także hotel, restauracja, centrum balneologiczne; pakiet 3 dni -166 lv/ pakiet 7 dni -250-380 lv).
-Balchik, "Tuzlata" 
Wizyta u lekarza - 40 lv (druga wizyta 20 lv)
Konsultacja medyczna - 10 lv
Klasyczna elektrodiagnostyka - 15 lv
Leczenie błotem w pomieszczeniu szpitala: całe ciało 20 lv/ części ciała 13 lv
Leczenie błotem na powietrzu - 6 lv
Kompresy ługowe - 8 lv.



20170327

Uzdrawiająca plaża



Wielkimi krokami zbliża się czas kiedy zapełnią się bułgarskie plaże. Być może ciekawostką są te z czarnym piaskiem nagrzewającym się do bardzo wysokich temperatur. W upalne dni trudno tu poruszać się z gołymi stopami.
Niektórzy łączą plażowanie z leczeniem i dbaniem o urodę. Są takie miejsca na bułgarskim wybrzeżu, gdzie można sobie zafundować bezpłatne SPA.
Na uzdrawiającym brzegu morza wysmarowani czarnym błotem plażowicze odmładzają swoją skórę i organizm lub leczą m.in. obwodowy układ nerwowy, bóle, opuchlizny, przyspieszają przemianę materii.
Wielu ludzi korzysta z dobrodziejstw kąpieli w czerwonym ługu leczącym m.in. osteoporozę, stawy, dyskopatie i (jak błota) odmładzającym skórę.

Błota zawierają kilkanaście leczniczych składników (szare mają ich mniej, te w kolorze ciemnobrązowym/czarnym posiadają najwięcej właściwości leczących).
Lekarze zalecają wysuszyć błoto w promieniach słońca, wziąć ciepłą kąpiel, a następnie wykąpać się w morzu. (Uważają, że nie jest słuszne leżenie na piasku podczas suszenia błota. Radzą nie smarować błotem okolic serca i głowy z wyjątkiem twarzy.)




20170325

Bez biletu wstępu


Malutka Bułgaria jest trzecim krajem w Europie pod względem ilości obiektów archeologicznych. Znajdują się one "co krok" i bardzo często przypadkiem. Ciągle brakuje możliwości zabezpieczenia wszystkich skarbów, a więc zwiedzanie Bułgarii niekoniecznie oznacza konieczność posiadania biletu wstępu. Wiele pamiątek (nawet z najodleglejszych czasów) pozostaje ukrytych wśród dziewiczej przyrody, dzięki czemu mają niepowtarzalny klimat.
W całym kraju jest bardzo wiele skalnych klasztorów.

Fresk w skalnym kościele

20170202

O Dionizosie i skarbach nieodkrytych


 
Bułgarska ziemia nie przestaje skrywać swoich tajemnic. Intryguje i pociąga poszukiwaczy przeszłości. Rozbudza wyobraźnię wędrujących po istniejących tu nadal wielu dziewiczych terenach.
Jest w bułgarskich Rodopach Ostrets - góra z dwoma wierzchołkami.  Przed archeologami „zbadali” ją poszukiwacze skarbów. Na szczęście zrobili to nie dość dokładnie. Na podstawie przedmiotów znalezionych przez naukowców, przypuszcza się, że istniała tu monumentalna świątynia boga Dionizosa (nazywanego przez Traków Sebazijem), na miejscu której powstawały w późniejszych epokach chrześcijańskie hramy. Wśród odkrytych tu skarbów są między innymi bogato zdobione agrafki/brosze liczące sobie 2800 lat.
O wspaniałej, najznakomitszej świątyni w kraju Traków, poświęconej bogu wina i radości, wspominał Herodot. Bułgarscy archeologowie nie wiedzą czy na pewno znajdowała się ona w Rodopach, czy może na ternie Pirin. Niektórzy wierzą, że była ona właśnie na górze Ostrets.


Wizerunek Dionizosa umieszczono na wewnętrznych drzwiach trackiego grobowca sprzed 2500 lat, który znalazł się na trasie naszej podróży w „Kierunku Burgas”. Pochodzące z tego samego okresu kamienne tablice informowały między innymi o istnieniu tu dużej świątyni boga wina. Zdaniem niektórych archeologów mogła się ona znajdować pod grobowcem, w niezbadanej jeszcze budowli.



Zgodnie ze zwyczajem pozostawiano w grobowcach amfory wypełnione winem. Zmarłym nie mogło niczego brakować w podróży w zaświaty.

20170201

Dwa kalendarze - dwa powody do świętowania


Jeszcze na początku XX wieku obowiązywały w Europie dwa kalendarze. Podróżnik, który w tamtym czasie wyjechał z Polski 1 lutego i dotarł tego samego dnia na Bałkany, w pewnym sensie odbywał też podróż w czasie, bo na półwyspie była jeszcze połowa stycznia. 
Nowy kalendarz gregoriański (który zastąpił juliański) najpóźniej zaczął obowiązywać w Grecji (Bułgaria stosuje go od 1916 r.). Pomimo upływu czasu, ta zmiana powoduje niekiedy małe zamieszanie w terminach bałkańskich świąt. Do dziś niektóre są obchodzone według starego kalendarza, a bywa i tak, że powodem uroczystości są dwie daty (w końcu do świętowania każdy powód jest dobry).
Jak zapewne pamiętacie, 14 luty to na Bałkanach nie tylko dzień zakochanych, to także hucznie obchodzone święto zakochanych w winie. Od imienia patrona - św. Trifona - nazywane jest ono dniem Trifona (w Bułgarii - Trifon Zarezan/ Trifonovden; w Serbii - Trifun Zarizoj/ Trivundan; podobnie w Grecji i Macedonii). Każdy kto posiada choćby maleńką winnicę, tego dnia, zgodnie z obyczajem, dokonuje rytualnego podcinania winorośli.
Już dziś, zgodnie z kalendarzem juliańskim, niektórzy zaczęli świętowanie.

20161221

Bałkańskie menu wigilijne




 W ramach przenosin z tej strony, wyemigrowały także teksty o świątecznych zwyczajach. W nowym miejscu, do wszystkich wpisów związanych z Bałkanami dodaję etykietę:
___
___

Charakterystyczne cechy kuchni bałkańskiej, związane z nią zwyczaje i przepisy na różne dania bułgarskie i greckie (także na wino, zgodnie z tradycją nie mieszane z wodą podczas procesu fermentacji) są w tekście książki "W bałkańskim kociołku". Przepisy są też w niektórych wpisach.




20161018

Podglądacz, który cudem ocalił głowę



W XIX wieku wielu Polaków bywało w Turcji, niektórzy po powrocie, publikowali swoje wrażenia z kraju, który wydawał się bardzo egzotycznym.  W jednej z relacji z 1856 roku spotkałam się z opisem mody jaka obowiązywała panie w Konstantynopolu.
Kobiety pod opieką mężczyzny, osłonięte feredżiją***, odsłaniały w miejscach publicznych tylko górną część nosa i oczy, nad którymi  szerokimi łukami  rysowały się przyciemnione brwi, u miejscowych piękności prawie łączące się pod czołem. Okryte długim i szerokim rodzajem płaszcza poruszały się ociężale, dość często poprawiając lub przytrzymując niewygodne okrycie.
Panie pokrywały paznokcie najczęściej ciemnym lakierem, a na skórze rąk, od dłoni do łokcia, specjalnym barwnikiem  malowały misterne wzory.
Autor dziewiętnastowiecznej relacji opisał też dość dokładnie najbardziej spodnie odzienie („gdy Turczynka rozbierze się z wszystkiego”) czyli  „chałacik krótki po kolana, o szerokich i długich rękawach, rozcięty i nieschodzący się z przodu”.
Zadziwiająca wydała mi się znajomość takich szczegółów, ponieważ relacja dotyczy epoki, w której kobiety zamknięte w haremach nie miały żadnego kontaktu z mężczyznami, poza mężem i sługami.
Po chwili, jakby słysząc moje pytanie, autor wyjaśnił: „mieszkałem tak, że z okna mego pomieszkania, przy pomocy lunety sięgałem do wnętrza jednego haremu, którego okna, wychodzące na ogród, nie były okratkowane dlatego, że właściciel nie domyślał się, że dojrzeć je można z takiej odległości, na jakiej stało moje pomieszkanie”. Jakimś cudem nikt pana z lunetą nie zauważył (dzięki czemu ocalił głowę), a z opisu życia w haremie wynika, że obserwacji było wcale niemało.
„Widziałem jak Turczynki rozbierały się i ubierały – opowiada nasz podróżnik – jak leżąc na sofach, trzymały nad sobą lusterka, jak naciągały brwi, czyściły paznokcie na nogach i rękach.”

*** Feredże zakrywa głowę i część twarzy. 

Na zdjęciu - część seraju, w której mieszkały kobiety  (za „okratkowanymi” oknami, o których mowa w tekście) Dwór znajduje się na terenie Bułgarii. Ten i inne są opisane w mojej książce "W bałkańskim kociołku".