20180709

Komu mówię "NIE!"?


Cieszę się, że przydają się Wam, Czytelnikom, praktyczne informacje, które zamieszczam na tej stronie obok ciekawostek i fragmentów moich książek. Cieszę się z podziękowań w komentarzach pod wpisem znajdującym się TU i tych przesyłanych przez formularz kontaktowy.
Dziś pod wymienionym wyżej postem pojawiły się słowa: "dziękuję za tyle informacji, bardzo mi pomogły, teraz aktualne zastawienie tutaj jest" i link do strony firmy, nazwijmy ją X. Komentarz usunęłam, bo nie toleruję reklamy zamieszczonej na mojej stronie, bez wcześniejszych uzgodnień ze mną. Takie sytuacje już się zdarzały, ale ta dzisiejsza mnie zbulwersowała, bo firma X na pewno jest znana wielu osobom, reklamuje się w mediach, zamieszcza także reklamy video m.in. w internecie.
Zestawienie słów, które przytoczyłam z linkiem do strony X wydaje mi się arogancją. Myślę, że firmy walczące o zaufanie klienta powinny wykazywać się taktem. Zwracam się więc do iksów i igreków podobnie działających: - Nie odwiedzajcie mojej strony, nie zmuszajcie mnie do tracenia czasu na usuwanie komentarzy. Udostępniam bezpłatnie fragmenty swoich tekstów i książek na niektórych stronach i blogach, zdarza mi się zamieszczać linki do niektórych blogerów i też robię to bezpłatnie, ale iksopodobnym firmom mówię: NIE! 

Zdecydowałam się napisać te kilka słów, bo sytuacja się powtarza (niestety). Firma X w jakiś sposób trafiła na moją stronę, być może z facebooka czy z G+. Mam nadzieję, że iksopodobni natkną się na ten post, dzięki czemu wzajemnie oszczędzimy niepotrzebnie tracony czas. 
Zamieściłam w tym wpisie zdjęcia, na pewno byłoby ciekawiej czytać opis pięknych miejsc, w których zostały zrobione, no ale cóż... następnym razem.

20180523

Literki świętują


24 dzień maja to w Bułgarii czerwona kartka w kalendarzu, bo to wielkie święto kultury i liternictwa.  Jest uroczyście obchodzone w całym kraju i nie bez powodu. Bułgaria jest kolebką zastosowania pierwszej wersji alfabetu nazywanego dziś cyrylicą. Przypominam o tym święcie, bo nadal wielu ludzi jest przekonanych, że literki urodziły się w Rosji, chociaż w rzeczywistości zapożyczono je z Bałkanów.  

Patronami dnia są święci Cyryl i Metody - dwaj bracia urodzeni na terenie dzisiejszej Grecji. Cyryl jest twórcą pierwszej wersji alfabetu nazywanej głagolicą. W IX wieku, jego uczeń stworzył w oparciu o głagolicę nowy, prostszy alfabet, który nazwał cyrylicą od imienia swojego mistrza.
Po raz pierwszy pismo (głagolicę) zastosowano na terenie Bułgarii, w dokumentach urzędowych i cerkiewnych. Stąd litery wywędrowały do sąsiednich państw i dotarły także do Rosji (zaczęto je tu stosować znacznie później).
W międzyczasie w każdym kraju cyrylicę nieco modyfikowano, także nie jest ona identyczna w Bułgarii, w Serbii, czy w Rosji, inaczej czyta się też niektóre litery.

(Na pierwszym zdjęciu - Pałac Kultury w Sofii.)




20180511

Podróżujące skarby

Skarby ukryte w bułgarskiej ziemi ciągle czekają na odkrycie. Wiele z nich znajduje się przypadkiem. Nowe znaleziska często zaskakują historyków i archeologów.  Na pewno więcej niż raz pisałam o  najstarszych na świecie wyrobach ze złota pochodzących z Varny. Dzięki temu, że podróżują po świecie, mogą je zobaczyć nie tylko odwiedzający Bułgarię. Warneński skarb, liczący sobie 7000 lat, nie jest jedynym podróżnikiem. Do Warszawy zawitały przedmioty znalezione w grobowcu trackiego władcy, w rejonie Yambol. Zmarł on zapewne w połowie IV wieku przed naszą erą. Jego głowę zdobił wspaniały złoty wieniec. A żeby arystokrata mógł podczas podróży w zaświaty ugasić pragnienie winem, pozostawiono mu dwa rytony,  naczynia wykorzystywane także podczas niektórych rytuałów.
Warszawska wystawa trackich skarbów (w Łazienkach) potrwa  do końca maja.
Na zdjęciu poniżej srebrny, tracki ryton znaleziony w rejonie Yambol.







20180425

Na Bałkanach, po oficjalnych przemowach...




Dobra wiadomość dla podróżujących przez Macedonię. Odcinek autostrady Demir Kapija - Smokvica już otwarty. Do tego wydarzenia pasują jak ulał  słowa "głośno", "z wielką pompą". Byli notable, goście, katering, bałkańska muzyka na żywo i taniec. Ludzie trochę niezadowoleni, bo podejrzewają, że to oni (podatnicy) ponieśli koszty, a Macedonia nie należy do najbogatszych państw.  Organizatorzy otwarcia zapewniają jednak, że płaciła grecka firma "Aktor" (budowniczy autostrady).

20180319

Och i ach! zachwycamy się Bałkanami!


W tym pięknym zakątku Europy urodził się mój mąż. Najbliższe są  mi Bułgaria, Grecja i Macedonia. W swoich książkach opisuję miejsca w tych krajach i często ich atmosferę. Żebyście Wy, moi Czytelnicy, nie sądzili, że tylko mnie gdzieniegdzie zapiera dech, wspieram się niekiedy cytatami z wypowiedzi osób, które odwiedziły ten pełen różności kraniec Europy. 

Cesarz Konstantyn I Wielki mawiał o Sofii (wtedy Serdice): "Serdika jest moim Rzymem". Dziś imperator nie poznałby swojej Sediki, która ciągle potrafi kokietować i nie przestała rzucać uroku na swoich gości.


Poznajecie tę piękną damę na zdjęciu? Już tu była. Przez 1700 lat opierała się siłom natury i dzielnie znosiła czasy historycznych burz.

Na szczycie Witosza, spoglądającym na bułgarską stolicę, stanął XIX-wieczny geograf i geolog. "Tempe na wysokim Olimpie jest romantycznie piękne, Wodena, w Macedonii, wspaniała, jednakże widok z Witosza przewyższa wszystko" - napisał w swoich wspomnieniach Ami Boue. 
  
Przed sofijskim lotniskiem




"Na lądzie stałym, tuż przy Messemvrii, znajduje się najdoskonalsza w świecie plaża, gdzie delikatność piasku śmiało konkuruje z aksamitem, a drobność jego i kolor pozwalałby go używać zamiast pudru, przeznaczonego na najwrażliwsze cery." - tak pisał polski podróżnik w Kurjerze Poznańskim, w 1928 roku, o bułgarskim Nesebar. 


Rodopy są dla mnie górami magicznymi. Poeta I. Vazov napisał, że "ten, kto nie widział Rodopów, nie widział Bułgarii". I ja zgadzam się z nim w stu procentach. O miejscach w tych  niezwykłych górach, które są ojczyzną Orfeusza, pisałam tu nie raz.  Ten sam nastrój rodopskiego klasztoru poczuła nasza Czytelniczka - autorka zdjęć znajdujących się poniżej.
  
"Monastyr Baczkowski to mój pierwszy monastyr, zrobił na mnie ogromne wrażenie. Jest w nich jakaś tajemnica, unikalna siła, energia..."  napisała Katarzyna Lewandowska.








20180307

Dwa górskie tunele, sześć mostów i piękne widoki



Dwa górskie tunele, sześć mostów i piękne widoki znajdują się na stosunkowo krótkim odcinku (ok. 30 km.) z Demir Kapija do Smokvica.  Nawet jeśli nie wybieracie się w podróż, może pejzaż z Macedonii sprawi Wam przyjemność.

Jeśli planujecie wyjazd do Grecji przez Macedonię, nowa droga Demir Kapija - Smokvica za +-miesiąc będzie otwarta. Demir Kapija jest punktem na międzynarodowej drodze E75 (Norwegia, Polska, Węgry, Serbia (Belgrad), Macedonia (Skopje), Grecja (Ateny).


20180209

Byłem. Zobaczyłem. Zaliczyłem?




     Nie mogę ocenić jak większość poznaje nowe dla siebie regiony. Na pewno jest grupa ludzi bezrefleksyjnie zaliczających zabytki. Są też tacy, których popularny All Inclusive całkowicie lub w dużym stopniu "przywiązuje" do hotelu. Jakaś część turystów chce głębiej poznać wybrany kraj, poszukuje informacji także o ludziach, ich mentalności i obyczajach, o codziennym życiu. Cieszę się, że taka grupa istnieje i sądzę, że należycie do niej i Wy, moi Czytelnicy.
     W wiadomościach i komentarzach (najwięcej jest ich pod informacją o cenach) zadajecie czasem pytanie, co warto zobaczyć w okolicy, do której się wybieracie. Czasem wymieniam jakieś miejsca, niekiedy zapraszam do czytania moich wpisów na tej stronie i oczywiście do książek, które adresuję nie tylko do wyjeżdżających na Bałkany.

     Książki napisałam, żeby przybliżyć bałkański klimat. Dla mnie każde miejsce na ziemi ma swoją duszę, a żeby ją dostrzec i zrozumieć trzeba wiedzieć jacy ludzie mieli wpływ na jej kształt, trzeba choć trochę znać ich obyczaje, wiedzieć jaką lubią muzykę, co przeżyli, co myślą.
     Uważam, że bardzo pobieżnie poznaje się świat, tylko z listą zabytków w dłoni. 
    
     Całe Bałkany, region często odwiedzany przez turystów, jest paradoksalnie najmniej znaną cząstką Europy i na pewno bardzo atrakcyjną dla ciekawych świata. Jeszcze na początku XX wieku był to obszar należący do Imperium Osmańskiego, ale  nigdy nie przestał być częścią Europy, o czym niektórzy niekiedy zapominają. Już kilka razy (w zdawałoby się poważnych publikacjach) spotkałam się ze zdaniem „tam jest tak, a w Europie tak i tak”, komuś nawet udało się wyjechać „z Bułgarii do Europy". 
    Wiedza o urodzie i uroku tego kawałka świata nie ma wielkiej siły przebicia. Natomiast całkiem dobrze mają się plotki o Bałkanach. Wprawdzie jest tu inaczej niż w pozostałej części naszego kontynentu, ale to nie znaczy, że gorzej. Ludzie mają specyficzną mentalność, ale to nie znaczy, że są głupsi. Pozostające tu nutki orientu dodają kolorytu całemu regionowi, który jest wart poznania, tak jak każde inne miejsce na ziemi. Wiele zakątków świata potrafi zaskoczyć i podarować niezwykłe chwile.

Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielicie się ze mną swoją opinią na temat podróżowania, zwiedzania, zaliczania... 😉

20180203

W bałkańskim kociołku temperatura rośnie


Skopje

W bałkańskim kociołku zawsze wrze. Spory i dyskusje trwają nieprzerwanie. Problemy nie zawsze są najwyższej wagi. Tym razem temperatura podniosła się z powodu, którego chyba nie można zaliczyć do błahych. Przyczyną jest Macedonia.
Państwo "Republika Macedonia" powstało po podziale byłej Jugosławii. Od początku jego nazwy nie uznaje między innymi Grecja. Oficjalnie, na forum międzynarodowym mówi się o tym pięknym, małym kraju: "Była Jugosłowiańska Republika Macedonii".
Przyczyną problemu jest to, że Macedonię (krainę historyczno-geograficzną) mają na terenie swoich państw Grecja i Bułgaria. W ostatnich dniach odbywały się publiczne protesty na greckich ulicach, związane z używaniem nazwy "Macedonia" i jak się domyślacie, poruszyły one macedońskie media i  spowodowały, że temperatura dyskusji wzrosła.
Bułgaria wprawdzie uznała nazwę sąsiada, ale nie uznawała języka macedońskiego.  Spór trwał. Językoznawcy twierdzili, że macedoński to jedna z trzech norm języka bułgarskiego (to twierdzenie popierali także Grecy). W końcu doszło do porozumienia, co nie oznacza, że wszyscy zrozumieli dlaczego tak się stało, bo języki są bardzo podobne do siebie, a ludzie posługujący się nimi rozumieją się bez żadnego problemu. 
***
Polska jest wśród krajów uznających nazwę "Republika Macedonia".
***
I na koniec romantyczna piosenka o macedońskim mieście konsulów i migawki z tego pięknego miejsca.  Śpiewa Tosze Proeski.
Ako odam vo Bitola... - Jeżeli pojadę do Bitoli pospaceruję po Shirok Sokak (Szirok Sokak)... powspominam miło młodość... Nie zamieniłbym Bitoli na Saloniki czy Stambuł...




20180122

O źródle, które postanowiło pojawić się nie byle jak


Crna Gora (Czarnogóra) to jedno z państw bałkańskiego kociołka. Zajrzymy dziś do czarnogórskiej osady Dinosza, położonej w pięknej dolinie otoczonej górami. Rośnie tu drzewo, które wybrało dla siebie bardzo dogodne miejsce. Przez całe swoje życie nie musiało się martwić brakiem wody, bo usadowiło się wprost na źródle, ukrytym w głębi ziemi. Żyjąca w symbiozie para, przez lata nie zwracała na siebie uwagi. Do czasu...
Dobroczynne źródełko, znudzone podziemnym światem, pozazdrościło drzewu i postanowiło pojawić się na powierzchni. A zrobiło to nie byle jak... Zobaczcie sami.



Na pierwszym zdjęciu - Podgorica, miasto znajdujące się w pobliżu.



20180110

Tradycji nie mówi się "nie!"


Macedonia, w przeciwieństwie do sąsiadki Bułgarii, obchodzi święta Bożego Narodzenia według kalendarza juliańskiego (od 6 stycznia). Menu i obyczaje są podobne. Zwyczajem od wieków jest palenie ognisk przed wigilijnym wieczorem. 
W Macedonii, tak jak na całych Bałkanach, siła tradycji jest wielka. Część mieszkańców Skopje zlekceważyła apel  władz miasta o niepalenie świątecznych ognisk na ulicach. Wokół strzelających płomieni nie obyło się bez odtańczenia oro. Tradycji nie mówi się "nie!".
Pozdrawiamy Macedończyków. :)

Foto z serwisu www.news24.mk

20180106

Tam, gdzie spadnie kropla tej wody, tam srebro i złoto niech kapie

 
  Wystarczy jedna kropelka i jedno życzenie: Tam, gdzie spadnie kropla tej wody, tam srebro i złoto niech kapie, niech się rodzą dobre plony...
  Skąd wziąć tę magiczną kroplę? Z miejsca, gdzie kapłan wrzuca dziś do wody krzyż, a śmiałkowie próbują go wyłowić. Także dziś kończą swą wzmożoną aktywność krzywdzące ludzi siły nieczyste i demony. Jest więc powód do świętowania i Bałkany nie rezygnują z tej okazji.
  Ten pełen optymizmu dzień jest obchodzony bardzo uroczyście. Zaczyna się nad morzem, rzeką lub nad jeziorem.

  Media relacjonują dzisiejsze wydarzenia "na gorąco".
  Tak było dziś w Grecji. Tu to samo święto nazywa się Theofaneia (czyt. theofania). 
   6.01.2018



  A tak świętowano w bułgarskim Burgas.



 

20171210

Historia latającego talerza



W 1974 roku latający talerz przysiadł na wysokości 1441 m n.p.m., na górskim szczycie Buzłudża (dziś nazywanym Hadżi Dimityr). W czasach swojej świetności, podświetlony nocą, miał być widoczny z brzegu Morza Egejskiego.
Domyślacie się oczywiście, że latający talerz nie pojawił się za sprawą przybyszów z innej planety. Zbudowali go ludzie i postanowili, że będzie symbolem socjalizmu. Powstał ku pamięci kongresowi, który odbył się właśnie tu, w 1891 r., kiedy to ogłoszono powstanie bułgarskiej partii socjaldemokratycznej.
Uroczystego otwarcia pomnika, z licznymi salami konferencyjnymi we wnętrzu, dokonano w 1981 roku. Przez lata krążyła plotka o tym, że wielką gwiazdę na stojącej obok "talerza" 70-metrowej kolumnie, wykonano z drogocennych rubinów. Pomimo tego, że od lat dziewięćdziesiątych XX wieku pomnik został poważnie nadgryziony zębem czasu, przez wiele lat był numerem 1 wśród miejsc najchętniej odwiedzanych przez japońskich turystów.  Ryzykanci wdrapywali się na szczyt kanału wentylacyjnego zakończonego otwieranym włazem, żeby podziwiać panoramę gór Stara Planina. Buzłudża znalazła się też w pierwszej trzydziestce na liście najciekawszych na świecie opuszczonych miejsc i obiektów (trzy lata temu była na miejscu 25). W 2017 roku w rankingu Bored Panda zajęła 13 miejsce wśród najbardziej złowieszczych budynków na świecie.
Latającego talerza najwyraźniej strzegą niedźwiedzie. Jeden z nich, w sierpniu tego roku, mocno przestraszył turystów spacerujących eko-ścieżką biegnącą w pobliżu szczytu. Stanął na tylnych łapach, zaryczał groźnie: - To moje terytorium - po czym oddalił się niespiesznie.




20170910

Taniec przy dźwiękach bębna


Tytułowy taniec przy dźwiękach bębna został przeniesiony na stronę, na której aktualnie piszę.
Wpis ma tam tytuł:
Ach! ci mężczyźni... taniec przy dźwiękach bębna
Etykiety:
i
 
Na marginesie strony jest wyszukiwarka.

20170830

O Bałkanach, blogu i pisaniu


Stali bywalcy tej strony wiedzą, że obok informacji o Bałkanach jest tu też garstka informacji praktycznych o cenach, dojazdach, o tym, co warto kupić. Wiem, że trafiają tu nowe osoby, planujące wyjazd na południe Europy i mam nadzieję, że zatrzymają się na tej stronie na dłużej i zechcą dowiedzieć się czegoś więcej o Bułgarii i innych państwach regionu, żeby będąc już na miejscu poczuć bałkański klimat.
Jestem autorką tego bloga, ale przede wszystkim jestem autorką książek i nie mogę tu o nich nie wspominać. Myślę, że stali Goście wiedzą czego spodziewać się w ich wnętrzu, bo zamieszczam we wpisach wiele fragmentów.  Chciałam, żeby to, co piszę było ciekawe także dla odbywających wyłącznie podróże książkowe i bardzo się cieszę z każdego głosu potwierdzającego, że udało mi się ten zamysł zrealizować.
Świat jest piękny i każde miejsce na ziemi warte jest poznawania. Ja zapraszam do mojego bałkańskiego kociołka.

Poniżej fragment opinii o książce.

Wakacje dobiegają końca, ale przecież nadal możemy podróżować. Wystarczy wziąć do ręki książkę, która przeniesie nas w inne miejsce, nieznane, egzotyczne i przede wszystkim ciekawe. (...)
Z przewodnikami bywa czasem tak, że trącą nudą. Książki podróżnicze to zupełnie inna bajka. Potrafią zafascynować i zdeterminować przyszłe plany urlopowe. Tym bardziej, jeżeli wciągnie nas opowieść o świecie do tej pory mało nam znanym. (...) Skarlet w swojej książce zabrała mnie w podróż nie tylko po miejscach, ale i historii, legendach, kulturze, obyczajach i kuchni. Autorka doskonale wie, o czym pisze, bo jest miłośniczką Bałkanów i żoną dziecka Bałkanów, jak nazywa swojego męża. Tego jak i o czym napisała nie da się wynieść jedynie z wakacyjnej wyprawy. Czuć, że autorka żyje tymi miejscami, a one stały się częścią niej. Dzięki małżeństwu z bałkańczykiem stała się członkiem tamtej społeczności i ma znacznie lepszy wgląd w tamtejszą kulturę i zwyczaje. (...) Jeżeli niewiele wiecie o tamtej części Europy, szukacie inspiracji na kolejne wakacyjne wyjazdy lub chcecie poszerzyć swoje postrzeganie Bałkanów, warto sięgnąć po "W bałkańskim kociołku."
Maja Szkolniak "Zaczytana do samego rana"